Prawo do "drzemki"

Zaktualizowano: 4 lis 2020

Kupiłam niedawno psa, spełniając tym samym moje wieloletnie marzenie. Kiedy pupil skończył 3 miesiące odkrył, że piskliwe szczekanie na klatce schodowej jest świetną metodą wymuszania. Pomijając fakt, że każdy taki wybryk przyprawia mnie o ból głowy, to za każdym razem zastanawiam się kiedy otrzymam pozew o eksmisję.

W ramach zadośćuczynienia sąsiadom za zachowanie mojego pupila (szczególnie w trakcie ciszy nocnej), postanowiłam przybliżyć kwestię prawa ochrony do ich własnego spokoju.

Prawo do odpoczynku służy zachowaniu zdrowia, które bezsprzecznie jest dobrem osobistym każdego człowieka podlegającym ochronie prawnej. Każdy, czyje dobro osobiste zostało bezprawnie naruszone, może żądać usunięcia skutków naruszenia, a jeżeli istnieje zagrożenie dla takich dóbr – możne żądać zaniechania takich działań. Jeżeli nasze prawo do odpoczynku jest zakłócone nagannym zachowaniem sąsiadów, prawo do ochrony zdrowia jest często wiązane z prawem do ochrony nienaruszalności mieszkania, które również jest chronionym prawem dobrem osobistym. Każdy z nas bowiem może ze swojego mieszkania korzystać jedynie tak, aby nie zakłócać „ponad przeciętną miarę” innym korzystania z ich nieruchomości.

Z ciekawych spraw, które sądy rozpatrywały w tym zakresie, warto przytoczyć wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie (I ACa 999/18) z 2 sierpnia 2019 r. Sąd w nim wspaniale wyjaśnił, że „mieszkanie powinno być miejscem niezakłóconego komfortu psychicznego i emocjonalnego związanego z koniecznym wypoczynkiem od zmęczenia fizycznego i emocjonalnego, niezbędnego każdemu człowiekowi”. W tej sprawie sąd udzielił ochrony osobom, które zajmowały mieszkanie położone przy magazynie, gdzie prowadzona była sprzedaż. Instalacje zamontowane na terenie sąsiada (m.in. hałaśliwa wentylacja), sposób realizowania dostaw skutkowały emisją stałego hałasu, który uniemożliwiał powodom odpoczynek w ich własnym mieszkaniu.

Oprócz powyżej opisanych regulacji kodeksu cywilnego istnieją przepisy innych ustaw, które przewidują m.in., że każdy lokator może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego innego lokatora do korzystania z lokalu, gdy tamten w sposób rażący lub uporczywy wykracza przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku. Nie znalazłam wśród wyroków takich, które dotyczyłyby sytuacji analogicznych do takiej w jakiej stawia mnie mój pies. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w orzeczeniach wydawanych na kanwie tych przepisów pojawiają się sprawy dotyczące lokatorów, którzy nie dbają o należyty stan sanitarny lub techniczny własnych mieszkań. W ten sposób stwarzają zagrożenie dla zdrowia i życia innych lokatorów (np. gromadząc śmieci i dopuszczając tym samym do zalęgnięcia się robaków).

W sferze prawa karnego warto wspomnieć o art. 51 Kodeksu wykroczeń, który odnosi się do krzyków, hałasów lub „innych wybryków” zakłócających „spoczynek nocny”. Jednym z najciekawszych orzeczeń w tym zakresie jest wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie z 2013 r. Sprawa dotyczyła właścicielki baru w nadmorskiej miejscowości, która zbyt głośno puszczała muzykę zakłócając ciszę nocną. Sąd ostatecznie stwierdził, m.in. że czyn miał „dość niski stopień społecznej szkodliwości” i ostatecznie obwinionej nie ukarał. Postępowanie w tej sprawie trwało prawie 2 lata.

Zanim zatem ktoś sięgnie po najcięższy oręż i zdecyduje się pozwać sąsiada, musi ocenić, czy uciążliwości sąsiedzkie rzeczywiście wykraczają ponad przeciętną miarę i jak bardzo są uporczywe. Do tego trzeba jeszcze zebrać dowody na poparcie swoich zarzutów. O ile więc szczekanie psa, granie na trąbce przez sąsiada czy wiercenie w ścianie, jest sporadyczne i mieści się w pewnych granicach "przyzwoitości", sięganie po radykalne narzędzia prawne może być nieproporcjonalne. O powołanych powyżej regulacjach warto jednak pamiętać, w przypadku poważniejszych naruszeń naszego prawa do odpoczynku, które jest naszym niezbywalnym prawem osobistym.






81 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie