Shell i ekologiczne „pitu pitu”

Zaktualizowano: 12 wrz 2021

W maju 2021 r. sąd w Hadze wydał wyrok w sprawie przeciwko Shell nakazując mu zmniejszyć do 2030 r. emisję CO2 o 45 % względem poziomu z 2019 r. To przełomowe orzeczenie, ponieważ Sąd nakazał podmiotowi z sektora prywatnego dostosować się do celów określonych traktatem międzynarodowym.


Sprawa jest wynikiem pozwu zbiorowego. 17.379 obywateli reprezentowanych przez Milieudefensie pozwało RDS (Royal Shell Dutch) - czyli tzw. TopCo (top holding company) grupy Shell - domagając się by sąd nakazał RDS zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych zgodnie z założeniami Porozumienia Paryskiego.


RDS określa polityki i plany działań dla około 1.100 spółek zależnych. Rzecz w tym, że w swoich planach spółka zastosowała podejście, które można by określić eko - zamydlaniem (z ang. green washing). W raporcie RDS z 2018 r. wskazano, iż celem jest zmniejszenie emisji o 20 % do 2035 r. oraz o 50 % w 2050 r. Natomiast m.in. na oficjalnej stronie internetowej Shella można było znaleźć stwierdzenie, że osiągnięcie założeń klimatycznych zależy właściwie od postępu społeczeństwa w osiągnięciu celów Porozumienia Paryskiego.


Powyżej przywołany traktat zyskał sławę dzięki Donaldowi Trumpowi. Ten spowodował jego wypowiedzenie przez USA w listopadzie 2020 r. Joe Biden natomiast przywrócił jego obowiązywanie w pierwszych dniach swojej prezydentury. Na podstawie Traktatu sygnatariusze zgodzili się, iż kluczowym jest zatrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie maksymalnie 2°C w 2050 r. względem 1990 r. Traktat zakłada również osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r., czyli sytuacji w której ilość emitowanego CO2 jest mniejsza lub równa ilości absorbowanej.


W Holandii obowiązuje Pakt Klimatyczny pomiędzy firmami, organizacjami oraz administracją publiczną zakładający obniżenie o 49 % w emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. względem 1990 r. (Shell Netherlands też jest jego stroną od 2019 r.). Dodatkowo, holenderska Ustawa Klimatyczna zakłada osiągnięcie neutralności emisyjnej do 2050 r.


Sąd uznał, że RDS jest związany zasadą wywodzoną z Księgi 6 art. 162 Holdenderskiego Kodeksu Cywilnego, która zakłada bezprawność działania, które jest w sprzeczności z tym co jest powszechnie akceptowalne. Do powszechnie akceptowalnych celów, zostały zaliczone m.in. cele klimatyczne określane przez instytucje ONZ. Dodatkowo sąd uznał, że Shell ma szczególne zobowiązanie wobec mieszkańców regionu Wadden w Holandii, których prawo do życia i poszanowania prywatności i rodziny, jest szczególnie narażone na szwank w związku ze skutkami zmian klimatycznych, do których przyczynia się działalność RDS. Sąd w Hadze, analizując plany RDS dla całej grupy uznał, że są one nieskonkretyzowane, zbyt mętne i nie pozwalają na uznanie, że taka organizacja jak RDS podejmuje wystarczające działania dla przeciwdziałaniu emisji gazów cieplarnianych.


Jestem pod wrażeniem dojrzałości społeczeństwa i sądownictwa holenderskiego. Wyrok w tej sprawie jest wypadkową specyfiki prawa holenderskiego, istniejących tam warunków klimatycznych (szczególnego zagrożenia dla tego kraju w związku z ryzykiem podniesienia poziomu wód oceanów) i działań podejmowanych przez Shell. Ponadto będzie on przedmiotem analizy sądu II instancji, w związku z zapowiedzianą przez Shell apelacją. Jednakże, to tylko kwestia czasu, kiedy tego rodzaju rozstrzygnięcia zapadną w innych krajach. Cieszę się, że obywatele nie chcą czekać z założonymi rękami na odgórne działania państwa. Politycy bardzo często są na pasku wielkich koncernów, nie chcą „kąsać” ręki która ich karmi i lobbować ostrych klimatycznych regulacji. Obywatele, którzy udowodnią, iż ich prawa do życia i zdrowia mogą być narażone na szwank powinni móc liczyć na ochronę udzieloną im przez niezależny sąd rozstrzygający sprawę cywilną. Czas ekologicznego „pitu – pitu” powoli się kończy i wszyscy musimy puste obietnice zacząć przekładać na konkretne działania.






39 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie